Był marzec i miał je w ustach.

Do czasu, gdy kelner przyniósł

solniczkę z otworkami,

przez które nie sypała się sól.

Taksówkarz wyciągnął wkrętak.

Lub śrubokręt. Rozkręcała się

ta historia na dobre, rozkręcona

na drobne, jak ten, epizody. Demontaż,

któremu nie dotrzymał kroku.

Skręciła. Kurs na Karową.