Matka stała u mej pościeli,

A Najświętsze Dzieciątko się śmiało.

— Lecz spod dachu serce wyjrzało;

Nie odegna dziś matka lęku,

Inna bojaźń przyszła i trwoga,

Gdy Dzieciątko urosło w Boga.

— Co czynić? Wszystko za mało.

Dłoń Twoja jak prawo twarda.

— Niebo w słowie czekać kazało.

— Lecz dla słowa rośnie pogarda.