Potok nad nimi jak struna łka

Szmery miłosnych wyrazów.

Dzień wstaje z wolna, patrzy w zadumie.

Zanurza palce różowe w toń,

Później ze wstydu podnosi dłoń,

Że pieścić lepiej nie umie.

Sonet

Jak dłutem, słowa wykuwam w marmurze,

Rytmem miarowym serce moje drążę,

W namiętny wieniec upinam i wiążę