Jak gałąź nazbyt wyrosłą.

Dolor ante lucem4

(Z Aleksandra Błoka)

W zachodu krwawych, ostatnich promieniach,

Pragnący śmierci — nie czekam już na nic.

I znów dzień wstaje, brzask bije z otchłani,

Powraca męka codzienna istnienia.

Chciałem zło rzucić i dobro zostawić,

Poznałem śmierci trwogę i nadzieję —

I znów powracam, by patrzeć, jak dnieje,