I z trąby wydmuchuje roześmianą przestrzeń!

Romantyczność

I

Od tygodnia już, od ośmiu dni,

Zgłupiał, ogłuchł, albo się rozmarzył,

Patrzy w punkt, zachwycony ma wzrok,

I uśmiechy przelatują mu po twarzy...

Zamarł, zastygł, nie rusza się na krok,

Na pytania ich nie odpowiada —

Jakby dziwo jakieś ujrzał, zoczył cud,