I w wieczność moją, w mój sen głęboki
Wbiegły wiślane szepty, potoki,
I sam widziałem moje obłoki
Odbite w wodzie — trudy wysokie.
Do poety
Czymże są wobec niebios i ciemnych otchłani
Nasze piekła znajome, nad którymi smutni,
Rozpinamy pożółkłe nieba dźwiękiem lutni,
By je rzucać, z tęsknoty za ziemią, — spłakani?
O, czym jest miłość nasza, wieczny serca połów,