Jakże go trudno spod czaszki wygnać,

Wrzawą po żyłach przebiega w tętna,

Płynie powietrzem, napełnia cmentarz,

Pod ziemią dzwoni, brzęczy jak sygnał.

Tupot stóp ciągły w mogiły wsiąka,

Tupot nad nami dotąd nie zamilkł.

Mierzą nas w marszu, mierzą krokami,

Wkoło stóp tysiąc po nas się błąka.

Wiatr liście uschłe, wiatr próchna niesie,

Deszcz szary tłucze w wieńce blaszane,