Omywa szary cmentarny kamień.
Listopadowa wlecze się jesień...
Idą nad nami zmieszani z tłumem,
Krok takt wybija, takt w trumny stuka.
Wiatr krzyże schylił, deszcz wstęgi spłukał,
We mgłach nad nami jak kasztan szumi.
Barwną konnicą, szarą piechotą,
Ciągną nad nami w poranki słotne —
Piersi nas bolą, wieńce nas gniotą,
Wieńce blaszane, wstęgi wilgotne!