Mą słabość wzniosłą

Mieczem miłości

Przemierz i połam do szczętu,

Jak gałąź nazbyt wyrosłą.

Dolor ante lucem19

(Z Aleksandra Błoka)

W zachodu krwawych, ostatnich promieniach,

Pragnący śmierci — nie czekam już na nic.

I znów dzień wstaje, brzask bije z otchłani,

Powraca męka codzienna istnienia.