Łypnie kałużą oczu w bok, gdzie zza bariery

Wyrasta gawiedź miejska, stłoczona przy murze...

Wtedy lśni, jakby głaskał cesarskie ordery...

Leader46 znak dał chustką... «Nie zginęła jeszcze!»

Śpiewają i z łoskotem dźwigają sztandary...

Rżnie kapela... Tłum ruszył... Mnożą się pod deszczem

Łysiny, weżetale47 i fiksatuary48...

On trwa na posterunku... Ku górze wzniósł rękę

I spod daszka zalotnie w obcisłym mundurze

Honory czyni domu i kłania się pięknie —