Pan komisarz się kłania Najjaśniejszej Muzie,

Która — spłonione dziewczę — przy bębna warkotach

Umyka brzuchomówcom, lamom, rajcom49 — łykom50,

Rzędy krzeseł roztrąca i fontanną błota

Paskudzi całe spodnie dziobatym ławnikom;

Która — najpłochsze dziewczę — owego poranku

Wśród gawiedzi na rynku biegnie przy orkiestrze,

Gdzie kroczy strażak — pierwszy muzykant w zaścianku —

I z trąby wydmuchuje roześmianą przestrzeń!

Romantyczność