We mgłach nad nami jak kasztan szumi.
Barwną konnicą, szarą piechotą,
Ciągną nad nami w poranki słotne —
Piersi nas bolą, wieńce nas gniotą,
Wieńce blaszane, wstęgi wilgotne!
Niepokój szumi w warszawskim wietrze,
Stada jaskółek w górę wzleciały —
To tylko z chwastów, z ścierni1 sczerniałych,
Wilgoć trująca sączy się w przestrzeń.
Ciągną nad nami, płyną zwycięsko