I bezbronnego tak, który zaufał...

Odstąpim prędzej od dołu czarnego —

Nie, nie oddamy go, niech nadal ufa.

Ścigani płaczem i wronim krakaniem,

Z truchłem, pobladli, pójdziemy przed siebie...

Ojciec zawróci i matka odstanie,

Obłędnym okiem tocząca po niebie...

. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . .

Pieśń o zagładzie

Jak lekko, żwawo skacze rtęć