Idącego komandora krok...

Drzwi na oścież... Z lodowatej mgły

Jak chrapliwy gong zegara brzmi pytanie:

— Na wieczerzę zapraszałeś, Don Juanie?

Oto masz mnie. Jestem gotów. A ty?

W odpowiedzi — w gardle więźnie głos.

W odpowiedzi — cisza przeraźliwa.

Wśród przepychu o rozświcie strach porywa,

Służba śpi, i wolno blednie noc.

W czas rozświtu — ziąb i mętny mrok,