I przywyka — niepytany.

Palcem w piwie umaczanym,

Wodzi sobie kółka, wodzi...

Ale niech tak na uboczu

Wzrok kochany cię zaskoczy

I najtkliwiej zajrzą w oczy

Najsmutniejsze z wszystkich oczu —

Wtedy, wtedy — mgła pod rzęsą,

Kufel w łezce, świerk mętnieje...

Coś, poeto, źle się dzieje —