I pierwszych burz, i pierwszych klęsk!

Warszawo! twój dziś słyszę głos,

Gdy z szumem biegnie, rośnie wiew

Pośród huculskich wzgórz i drzew,

Dokąd mnie, nie chcąc, zagnał los...

Za żelazną bramą

O, płótna kolorowe, których tutaj tyle,

Czerwone, granatowe, różowe motyle,

Jak kwadraty skaczące barwnej szachownicy.

Kraino egzotyczna w pośrodku stolicy!