Na rozprawę wychodź, stary losie!

I jak echo — triumfalnie i miłośnie —

W odpowiedzi, w śnieżnej mgle, trąbka gra...

Przelatuje, bryzgiem świateł tnąc mrok,

Motor czarny i cichy jak sowa.

Po komnatach huczy głucho, grzmi miarowo,

Idącego komandora krok...

Drzwi na oścież... Z lodowatej mgły

Jak chrapliwy gong zegara brzmi pytanie:

— Na wieczerzę zapraszałeś, Don Juanie?