Oto masz mnie. Jestem gotów. A ty?

W odpowiedzi — w gardle więźnie głos.

W odpowiedzi — cisza przeraźliwa.

Wśród przepychu o rozświcie strach porywa,

Służba śpi, i wolno blednie noc.

W czas rozświtu — ziąb i mętny mrok,

W czas rozświtu — ciągnie w mgłę otchłanną...

Panno Światła! Gdzieś ty, gdzieżeś, donna Anno?

Anno! Anno! — Cisza głucha w krąg.

Tylko zegar grzmi ostatni raz,