Prowincja cała moknie! Listopad obłudy!
Czasem któryś luminarz6 i padamdonóżek7
Łypnie kałużą oczu w bok, gdzie zza bariery
Wyrasta gawiedź miejska, stłoczona przy murze...
Wtedy lśni, jakby głaskał cesarskie ordery...
Leader8 znak dał chustką... «Nie zginęła jeszcze!»
Śpiewają i z łoskotem dźwigają sztandary...
Rżnie kapela... Tłum ruszył... Mnożą się pod deszczem
Łysiny, weżetale9 i fiksatuary10...
On trwa na posterunku... Ku górze wzniósł rękę