I nurkujemy, wirujemy...

A dnie się lepią coraz gęstsze,

W mięśniach znużenie, w mięśniach klej!

I łagodnieją, miękną ruchy,

Najpowolniejsze — jakże męczą!

Na schodach, młodzi, przystajemy,

I jak w syropie gęstym muchy,

W mózgu zlepione myśli brzęczą.

Tylko się oczy stają większe,

Tylko oddechy coraz cięższe,