Jakżem choć dzień wytrzymać mógł!

A później — przez Kierbedzia most,

Warszawo! powracałem znów,

Nieśmiały, pełen tkliwych słów

I jakże czuły na twój głos...

Znajdźcież mi drugi taki gród —

Ten smętny czar, ten senny tłum,

Górnych i durnych pełen dum,

Niezłomnych wad, zabawnych cnót...

Znajdźcież mi drugi taki kąt,