kiedym samotna rwała na łące
kwiat dla ciebie, mego pana —
o luby!...
O, dziecino boska, pusta!
przyjm za grot swój dzięki!
Słodki lek był na me męki.
O! Jakże słodkie są twoje usta
jak rozkoszny dreszcz twej ręki,
o luby! ...
Zrywa się burza oklasków wśród biesiadników.