o luby!...

Ach! Mdlejąca padam w łoże,

ranna z boskiej procy —

we dnie tęsknię, wzdycham w nocy;

i cóżeś zrobił, ty psotny boże?

Któż uleczy mnie z niemocy? —

O luby!...

Pójdź! I wargi złóż gorące

tu, gdzie w piersi rana,

przez Erosa mi zadana,