poszła — i słodka Melike, ptak śpiewny...
Kiedyż je ujrzę? — Kiedy ujrzę znowu?
HAGNE
Możemy jeszcze podążyć za nimi...
PSYCHE
Nie, już za późno, już ich nie dognamy!
Patrz! Oto weszły na zielone wzgórze
i — białe — kroczą po schodach w marmurze
kutych, co wiodą do złocistej bramy —
zamku mojego ojca... Patrz! Przez wrota