po chwili głuchego milczenia, wybuchają nagle:

Zmiłuj się, panie! Przemów do niej, przemów!

Niech nas ratuje! Dobrze pod twą władzą,

lecz chcemy słońca, chcemy życia, kwiatów!

zmiłuj się, panie!

Słychać coraz gwałtowniejszą walkę za murami.

PRZEMÓWICIEL

nachyla się do królewskiego ucha:

Boję się rozruchów...

Gdyby ci jeszcze w tym okropnym czasie