jak kwiat! Chcę skrzydeł! — przybądź — niech się stanie!
Na ciemnym tle drzew, poza plecyma19 Psychy ukazuje się w księżycowym obrzasku młodzieńcza, smukła, olbrzymimi opuszczonymi skrzydłami obarczona, boska i promienna postać Erosa i zbliża się z wolna do królewny.
PSYCHE
która nie widzi zbliżającego się boga:
Głos mi zamiera i lękiem drży łono:
jakież to wonie niewymowne wioną?...
Przedziwna jakaś rozkoszna muzyka
dźwięcznych mgieł srebrnych dreszczem mnie przenika...
wszystko mi w oczach ćmi się, drży, wiruje,
— jesteś tu blisko! Jesteś tutaj! Czuję... —