i przez te kwiaty, których woń się wzmaga
i ciężkie, słodkie kadzidła rozlewa
między rozkosznym szeptem drżące drzewa —
przez strumień, co mi twoją bliskość wieści,
od łkań serdecznych zanosząc się w ciszy —
przez rozmodlonych wiatrów szept namiętny —
i przez te gwiazdy, błogością pijane
co sennie patrzą z głębiny błękitu —
przez serce moje, które drży i pęka
z nadmiaru szczęścia — Panie! Łaknę płodu,