świątynie nasze, nasze bogi młode

i okrzyk jakiś: za piękno! swobodę!...

Lecz to sny tylko! Tą resztą rupieci

bawim się czasem, jak nieletnie dzieci,

i wrogom naszym — za oddechu prawo

płacimy dawną grecką naszą sławą!

Na własność mamy już tylko — tęsknotę,

która nam porze pierś, ubraną w złote

łańcuchy albo w winogradu liście,

i która po nas zostanie — wieczyście,