— O kim on mówi?
— To nie wiadomo, księżniczko...
A prorok klnie wyuzdaną, lubieżną cudzołożnicę...
— On mówi o mojej matce!
— Nie, nie, księżniczko!
— Tak, o mojej matce mówi!
Nic, jak tylko groza jest w tych słowach. Zalękła, z zapartym oddechem słucha grzmiących, złowrogich wieszczb zuchwałego proroka...
— Straszne! Straszne!
— Odejdźcie stąd, księżniczko, błagam was! — mówi młody Syryjczyk.
Ale ona już odejść nie może. Szeroko otwartymi oczyma wpatruje się w tę postać nieziemską. Widzi teraz jego oczy, te straszne, płomienne oczy, czarne jak jeziora fantastycznymi księżycami olśnione!... Tak, to nie treść jego słów, to te oczy strachem ją przejmują...