niewinne gołębice w pazurach łasicy

i zające jesienią kulawe i chore,

wilki chlebem żyjące, kozice w równinach,

i w cieplarniach jałowce, i lilie w kominach,

i na gładkich kamieniach ziarna rosnąć skore,

i bez pokarmu w zgliszczach gasnące płomienie,

i wyschłe w dzień upału letniego strumienie,

i słowiki niemotą dotknięte przed majem,

i pelikany mrące nad suchym ruczajem.

O, tak! Szłam przez to piekło, jak Dante straszliwe,