I stał się cud!
Przystąpiła ku niemu — znała widocznie jego postać koślawą z krakowskich ulic — i przemówiła coś, zapytała o drogę, o jakiś kościół, czy o sklep...
Księżna Helena!
Nie mówił z nią więcej nigdy w życiu. Mógł ją był spotkać22 często tutaj, na zabawach, w teatrze, u niej w domu wreszcie, gdyż przyjmowała wszystkich, ale sama myśl, że przed majestatem jej piękności będzie stał garbaty, wątły i nieporadny, była tak straszna, że unikał wszelkiego do niej zbliżenia...
Posłyszał, że ktoś usuwa gazety, leżące obok niego po przeciwnej stronie stolika. Odwrócił głowę. Rogocki wtłaczał się na pluszową kanapkę we wnęku okna.
— Nie przeszkadzam panu?
— Nie, nie. Owszem, proszę... — odparł nienawistnie.
Rogocki nachylił się doń przez stolik.
— Czy pan wierzy tym głupstwom, które Merser opowiada?
— Jakim głupstwom?