Udał, że nie wie, o czym mowa, myśląc, że się pozbędzie w ten sposób natręta.
— No, jakimże! Tym o Turskim. To jest śmieszne. Turski nie żyje.
— Skąd pan wiesz o tym?
— Wiem.
Przybliżył kudłatą głowę jeszcze więcej do twarzy Poleskiego i szepnął tajemniczo:
— Czy pan wie, że on się kochał w księżnej Helenie?
Poleski rzucił głową z mimowolnym zdumieniem. O tym wiedzieli wszyscy. Postarała się o to we właściwym czasie ona sama, gdyż nie lubiła, aby jakikolwiek jej triumf został niepostrzeżony. Miała nawet swoją osobną metodę: skarżąc się na rzekomą niedyskrecję wielbiciela, któremu zazwyczaj o niczym podobnym się nie śniło, opowiadała — niby mimo woli — wszystko, co było potrzeba, a raczej o czym chciała, by wiedziano... Historia z Turskim, blisko dwa lata trwająca, była jedną z najgłośniejszych, toteż Poleski, posłyszawszy tajemniczy ton Rogockiego, sądził w pierwszej chwili, że on żarty sobie stroi. Ale Rogocki był poważny. Patrzył mu w twarz szeroko rozwartymi oczyma i czekał odpowiedzi.
Poleski skinął głową powoli.
— Tak. Słyszałem coś nie coś o tym.
Powstał i chciał odejść.