— Dość miałam nędzy za młodu, nie chcę jej więcej kosztować. Dość, dość, dość!
To było ich ostatnie widzenie się przed laty. Turskiemu ta scena stanęła żywo przed oczyma. Pomyślał, że on jednak w tej chwili jest majętniejszy, niż wówczas był stary książę.
— Pan się nazbyt spieszył... — dorzuciła księżna Helena z odcieniem melancholii w głosie.
Rohityn zachrząknął znów groźnie.
Dla Turskiego było coś dziwnie obrzydliwego w tej rozmowie, prowadzonej znacząco i otwarcie wobec ludzi, o których się domyślał, że są pod władzą tej bosko-urodnej Cyrce47 czarnowłosej. Poczuł ochotę powiedzenia czegoś, co by jej odebrało wyzywającą, prawie że cyniczną pewność siebie i zmusiło do zmienienia tematu. Wzniósł oczy powoli i spojrzał jej prosto w twarz.
— A... obecnie jak się przedstawia strona finansowa położenia pani?
Wytrzymała jego spojrzenie bez zmrużenia powiek.
— Doskonale. Dziękuję. Książę mnie zabezpieczył. Jestem najzupełniej niezależna.
— Cieszę się bardzo ze względu na panią.
Ożywiła się znowu.