Jacek milczał. Starzec przyjrzał mu się uważniej.
— Nad czym dumasz?
— Skłamałem w rozmowie z Grabcem.
— A!
— My mamy moc... Ja mam moc — poprawił się.
Lord Tedwen nie odpowiadał. Wzrokiem nieco roztargnionym przebiegł po twarzy Jacka i wzruszył dziwnie ustami...
— Masz moc... Mamy moc... — szepnął po chwili.
Coś jakby uśmiech po wargach jego przemknęło.
— Tak — rzekł Jacek w zamyśleniu. Siedząc z pochyloną głową, nie zauważył uśmiechu na twarzy nauczyciela.
— Tak — powtórzył — mam moc. Zrobiłem odkrycie straszliwe. Czynię fizycznie to, co dotąd robiliśmy tylko myślą badawczą: rozprzęgam „materię” i gaszę ją w tak prosty sposób, jak podmuchem ust świecę się gasi zapaloną. Gdybym chciał...