— I to już wszystko? Gotów pan wmówić we mnie, że to ja właśnie proszę was o pozwolenie zrobienia wam przysługi największej...!
— To obojętne, jak się rzeczy brać będzie. Pani chce władać i wie pani, że jedynie w naszych szeregach i po naszej stronie jest miejsce dla królów.
Usiadła naprzeciw niego i wsparłszy łokcie na kolanach, brodę między dłonie rozłożone wsunęła.
— Czy pan nie pomyślał, że mogłabym... wynalazek Jacka... użyć dla siebie samej?
— Nie pomyślałem tego i nie pomyślę. Zbyt dobrze sądzę o pani, abym miał przypuszczać, że pani miewa zamiary tak niepraktycznie zabawne. Sama niczego pani dokazać nie zdoła.
— Więc może z Jackiem na współkę?
Grabiec spojrzał na nią z mimowolnym zaniepokojeniem, lecz w tejże chwili uśmiechnął się.
— Niech pani spróbuje. Może on się zgodzi.
Lekkie szyderstwo brzmiało w jego głosie.
Wstała, dotknięta znowu, i zbliżyła się o krok.