Chwyciła szybko wyciągniętą ręką mały notatnik z kości słoniowej, który rozbierając się, na krzesło obok porzuciła, i spojrzawszy na zapisek, pośpiesznie z jakiegoś dziennika po drodze zrobiony, mówiła dalej:
— O godzinie ósmej wieczorem, w Wiedniu. Miałeś mówić o...
Nie mogła przeczytać niewyraźnie napisanego słowa, więc rzuciła notatnik i dokończyła z lekkim wyrzutem w głosie:
— Widzisz, ja wiem!
— Więc cóż?
— Nie byłbyś mógł być obecnym. Koncert odbędzie się jutro.
— I jutro ja nie będę.
— Będziesz!
— Nie mogę.
— Wszakże samolotem w parę godzin...