Elem zaśmiał się.
— Podobasz mi się, chłopcze — rzekł — to była tylko próba... Posiłki odejdą dziś w nocy...
— Wiem.
— Zwycięzcy rzeczywiście takich sług jak ty potrzeba. Bez nich nie zdziałalibyśmy zapewne nic...
— Czy Wasza Wysokość pozwoli mi odejść?
— Czekaj. Rad bym się jeszcze dowiedzieć nieco.
— Powiedziałem już wszystko Waszej Wysokości!...
Arcykapłan zbliżył się ku niemu i zwrócił na niego przejmujące spojrzenie nieruchomych czarnych oczu.
— Walczycie tedy, zwyciężacie — mówił z wolna.
— Tak.