— Dzięki Zwycięzcy? prawda?
Jeret przyświadczył skinieniem głowy.
— I gdyby Zwycięzcy z wami nie było — ciągnął Elem dalej, nie spuszczając z niego wzroku — to cała wyprawa nie mogłaby się udać, co?
— Bez wątpienia. Bez Zwycięzcy nic byśmy nie zdziałali.
— Nawet gdybyście mieli broń palną?
Jeret rzucił głową mimo woli i spojrzał na arcykapłana. Nie odpowiadał zrazu. Przemknęło mu przez myśl, że jednak... w tym przypadku...
— Broń palną mamy od Zwycięzcy — rzekł głośno z pewnym pośpiechem.
— Tak, już ją macie... od Zwycięzcy... — powtórzył Elem z wolna, jakby w roztargnieniu.
— Wasza Wysokość... — Jeret spojrzał znów ku drzwiom.
— Czy widziałeś wnuczkę Malahudy? — zapytał arcykapłan, zmieniając nagle ton.