— Nie mam ci nic do darowania, bracie mój...
— Uniosłem się...
— Przecież to zabawne — dodał po chwili, siadając z wolna na krześle — że mówię do ciebie tak, jakbym ci właśnie miał za złe, że cudów działać nie możesz...
Zamilkł szybko, przypomniawszy sobie, że jednak to, co ten buddysta już niejednokrotnie przed oczyma jego czynił, cudem bywało jednak...
— Nic nie rozumiem! — rzekł głośno, chociaż mówił tylko do siebie samego.
Nyanatiloka spoważniał.
— A jednak mógłbyś to, bracie, zrozumieć tak łatwo, gdybyś tylko chciał...
— Działasz cuda!
— Nie. Cudów nie działam. Nie działa cudów w ogóle nikt z tej prostej przyczyny, że nie jest zgoła cudem panowanie ducha nad pozorem i nie wykracza poza zakres praw Bytu odwiecznego... A jeśli ci odmawiam...
— Tak, dlaczego mi odmawiasz? — powtórzył Jacek.