— Tak — odrzekł morzec, powstając. — Tam się urodziłem z ludzkiej branki, którą potem uduszono. A powiodę cię, panie, bo widzę, że jesteś od szernów silniejszy, i wiem, że zwyciężysz.

Awij zwrócił łeb w stronę dawnego sługi swego i wyrzucił z bezbrzeżną pogardą jeden tylko wyraz:

— Głupi!

II

— Malahudy nie znaleziono?

Sewin skłonił głowę.

— Nie, Wasza Wysokość, nie znaleziono dotychczas...

Urwał i spojrzał w oczy nowemu arcykapłanowi, jakby chcąc z nich wyczytać istotną myśl tego pytania. Elem wpatrzył się również przez krótką chwilę w swego powiernika. Potem, spuściwszy oczy, ręką pełną drogocennych pierścieni przesuwać zaczął stosy pism leżących na marmurowym stole. Nie podnosząc wzroku, spytał jakby od niechcenia:

— Może... nie dość pilnie go szukają? Zwycięzca chce...

Na ustach Sewina zaigrał chytry uśmiech.