Tacy jak my nie budują świata

od dymu z komina. Redakcja jest

redukcją, ruina — całością, zawsze

fragment. Zaczynamy od fonemów. Koniuszek

języka zaczyna drążyć szparę między

zębami. Wydobywamy wreszcie twarde,

dźwięczne, zwarto-wybuchowe włókienko

Księgi. Przeżuwamy, by przeżyć, by

przerzucić mógł kartkę korektor,

który przyjdzie po nas. Rękopisy