za ucho którego nie ma
do rozchylonych ptasio ust
podnosi wybrakowane spełnia
dolę uzdalnia dalą
kołysze jaźń przyjaźni
łkanie w oczu kącikach przełknie
między nami
milcząc W łopocących sieroco
listach zrodzona idylla
z ran ona
za ucho którego nie ma
do rozchylonych ptasio ust
podnosi wybrakowane spełnia
dolę uzdalnia dalą
kołysze jaźń przyjaźni
łkanie w oczu kącikach przełknie
między nami
milcząc W łopocących sieroco
listach zrodzona idylla
z ran ona