młodych i złotowłosych pasterzy,

indziej Faun sprośny zęby swe szczerzy —

tym, tamtym branka równo rozdziela;

przelewne ciało pod nich podściela.

Lecz oto spójrzcie! Mocno wtuleni

siedzą miłośnie w siebie wpatrzeni;

tak ramię w ramię, noga do nogi,

ręka ku ręce szuka swej drogi.

Tak się nad tronem społem kołyszą

i nic nie widzą, i nic nie słyszą!