Ostrzą pazury, ostrzą dzioby —

idzie, już idzie, zemsty pora,

idzie godzina zła i zguby,

wnet się już zwichrzy toń jeziora.

Odwet za napad i za zdrady!

oto wędrowne lecą ptaki,

a karli naród, trwożny, blady.

skupia ostatnie orszaki.

Cóż łuk, cóż dzida, szyszak, tarcza —

przeciw wściekłości nie wystarcza!