boć, rzecz jasna — nikogo tym nie zabezpieczył

przed śmiercią, wprost przeciwnie, dużo zdziałał złego,

umierali — nie wiedząc przez kogo i z czego;

w dolinach tych i górach z ojcowej poręki

najsroższe były mory i największe męki;

ja sam, ojcowym zarażony szałem

tysiącom te trujące leki podawałem.

A dzisiaj, o, ironio! ofiarują serce

i wielbią — chwałą darzą — kogóż to? mordercę!

WAGNER