Lecz wpierw wysłucham; — jakiż był twój błąd?

STRAŻNIK LINCEUSZ707

Cóż istnienie? Cóż mi grób?

Życie szczęsne! Zgon szczęśliwy!

U przeświętych klęczę stóp

pani cudnej, miłościwej.

Dziś rano w blasku zórz

słońca szukam w barw powodzi —

aż tu nagle spoza wzgórz

na południu słońce wschodzi!