i siebie! U twych kolan hołd złożę potędze
twej i wierność potwierdzę w wieczystej przysiędze.
LINCEUSZ
wraca ze skrzynią, za nim niosą słudzy skrzyń sporo
Znów mnie, królowo, do stóp twych żenie709,
do ócz, co słońcem się złocą!
Bogacz o jedno żebrze spojrzenie,
nędzny, lecz możny twą mocą.
Czymże dziś jestem? Czym wczoraj byłem?
Na cóż me oczy sokole?