Jak burza mkniemy błyskaniem krwawem,

grodem i borem, i łanem,

gdzie dziś mój jeno rozkaz był prawem,

jutro kto inny jest panem.

Zagon szeroki! Zwycięskie szlaki!

Czas krótki na pohulanki!

Ten wołów stada, tamten rumaki,

ów najpiękniejsze kradł branki.

Lecz ja wśród znojnych rycerskich biegów,

najrzadsze zbierałem wiano;