i niewidzialny przepych ustrój w kształt i farby

urocze! — Spraw, by stropy jak niebios sklepienie

zbłękitniały pogodnie, z martwych zbudź olśnienie,

a poprzez korytarze, sale, wieczerniki,

pod stopy jej rzuć wonne kobierców kwietniki;

niechaj krok jej nie dotknie posadzek ni progów,

oczy jej paś przepychem godnym wiecznych bogów.

LINCEUSZ

Sługa musi, pan każe —

siły nie poradzą —