Ojciec roztropny mówi: „ziemia, jak odskocznia,

skok twój w loty zamienia i wraz podobłocznia;

dotknijże stopą ziemi jak Anteusz734 drugi,

poczujesz w krew płynące przemożne sił strugi”.

A nasz chłopaczek skacze, jak piłka pomyka

po skałach, turniach — ledwo stopą skał dotyka.

Aż w jakiejś rozpadlinie znika niezgłębionej,

my wszyscy w krzyk! A echo powtarza: zgubiony!

Matka płacze, a ojciec, choć zgnębiony srodze,

pociesza ją — ja stoję bezradna i w trwodze.